Drugi proces dźwigowego z poznańskiego dworca PKP

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Barbara Sadłowska

Drugi proces dźwigowego z poznańskiego dworca PKP

Barbara Sadłowska

W środę Tadeusz M., operator dźwigu, który w grudniu 2011 roku przewrócił się budowie Dworca Głównego, ponownie stanie przed sądem.

Był grudzień 2011 roku. Tuż przed jedenastą dźwig przewrócił się, a jego ramię uderzyło w żelbetonową konstrukcję. Jeden z robotników spadł z niej i zginął na miejscu, drugi został poważnie ranny. Operator dźwigu, Tadeusz M. uciekł, z miejsca wypadku. Odnalazł się w siedzibie swojej firmy. Był pijany.

W październiku ubiegłego roku Sąd Okręgowy uznał 57-letniego Tadeusza M. winnym spowodowania katastrofy, czego skutkiem był zgon Aleksandra Sz. i obrażenia Michała J. oraz prowadzenia dźwigu z 2,4 promilami alkoholu. Skazał go za to na trzy lata więzienia i pozbawił prawa jazdy i wykonywania zawodu. Wyrok zaskarżyli obrońca i prokurator.

Kara więzienia dla pijanego operatora dźwigu:

Źródło: TVN24

W lutym oboje przekonywali Sąd Apelacyjny. Obrońca Tadeusz M., adwokat Anna Stróżniak, prosiła o uniewinnienie oskarżonego albo uchylenie wyroku i ponowny proces.

- Należy się skupić na prawdziwych przyczynach katastrofy - mówiła Anna Stróżniak.

- Jedyną przyczyną był stan gruntu, który wzrokowo nie budził żadnych wątpliwości.

Obrońca Tadeusza M. przypomniała, że sąd pracy stwierdził, że to Grzegorz W., kierownik budowy, który wydał oskarżonemu polecenie pracy w tym miejscu, był odpowiedzialny za przygotowanie gruntu. Prokurator domagał się natomiast zmiany wyroku i podwyższenia kary do 8 lat więzienia.

Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy tylko tę część zarzutów, które dotyczyły tego, że operator dźwigu przyszedł do pracy nietrzeźwy i w tym stanie prowadził maszynę. Został za to skazany na rok więzienia i pozbawiony prawa jazdy na 5 lat. W pozostałej części wyrok uchylił.

30-metrowy dźwig przewrócił się na piekarnię w Poznaniu:

Źródło: TVN24

Ponowny proces Tadeusza M. ma wyjaśnić, czy to na oskarżonym ciążyła odpowiedzialność za posadowienie dźwigu, bo jedyną przyczyną katastrofy było to, że grunt nie był odpowiednio gęsty i maszyna się wywróciła... Sąd wykluczył wersję, że ładunek był za ciężki i to doprowadziło do tragedii. Nawet stan Tadeusz M. nie przyczynił się do tego.

- Należałoby wykazać, czy to na oskarżonym ciążył obowiązek sprawdzenia gęstości gruntu. Czy powinien się dopytywać, czy może tam posadowić dźwig - mówił sędzia Krzysztof Lewandowski, dodając, że w tej części Sąd Apelacyjny musiał uchylić wyrok do ponownego rozpoznania.

I tym dzisiaj zajmie się ponownie sąd pierwszej instancji.

Barbara Sadłowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.