Dlaczego tak długo czekamy przed przejazdem kolejowym?

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Michał Jurek

Dlaczego tak długo czekamy przed przejazdem kolejowym?

Michał Jurek

Mieszkańcy Starołęki skarżą się na szlabany na przejeździe kolejowym. Według nich zamykanie jest nie tylko uciążliwe, ale i niebezpieczne.

- Cały proces - od momentu sygnału alarmowego, do zamknięcia rogatek oraz ich ponownego podniesienia - trwa średnio dziesięć minut. Jeśli jedzie pociąg towarowy, to czas wydłuża się nawet do piętnastu. Tak długie czekanie na jednym przejeździe kolejowym bardzo utrudnia nam życie

- mówi Zenon Mroziński, czytelnik „Głosu”. - Co zrobić, jeśli dojdzie do takiej sytuacji, że karetka będzie musiała jechać do osoby poszkodowanej? Przez zbyt szybkie zamknięcie rogatek może dojść do tragedii. Przy ratowaniu życia każda sekunda jest ważna.

- Zbyt szybkie zamykanie rogatek jest nierozsądne - to z kolei opinia Marty, poznanianki.

Po zamknięciu rogatek tworzą się również duże korki, które irytują regularnie przejeżdżających w tym miejscu kierowców.

- Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce raz dziennie, to nie byłoby problemu. Niestety, jest tak kilka razy dziennie. Często tędy przejeżdżam i po zamknięciu szlabanów, do ich podniesienia, czekam kilkanaście minut. Wszyscy oczekujący bardzo się denerwują - dodaje Krzysztof.

Jeszcze przed remontem w tym miejscu szlabany opuszczał dróżnik, co - według mieszkańców - było lepszym rozwiązaniem i przede wszystkim mniej uciążliwym. W połowie stycznia sterowanie urządzeniami rogatkowymi na tym przejeździe przeniesiono na nastawnię, na stację Poznań Starołęka. Człowieka zastąpiła więc maszyna. Ona, zdaniem osób odpowiedzialnych, działa bez zarzutu. Wykluczyć trzeba awarię, która opóźniałaby proces zamykania szlabanów.

- Kiedy otrzymaliśmy informację o utrudnieniach, to natychmiast szczegółowo sprawdziliśmy urządzenia rogatkowe na tym przejeździe kolejowo-drogowym. Nie stwierdziliśmy nieprawidłowości w ich działaniu. Są sprawne i tak muszą działać

- wyjaśnia Zbigniew Wolny z zespołu prasowego PKP.

Dlaczego więc cały proces trwa tak długo?

- Ma to zwiększyć bezpieczeństwo ruchu kolejowego i drogowego. Dyżurny ruchu, przed wyświetleniem na semaforze sygnału zezwalającego na wjazd lub wyjazd pociągu, musi najpierw zamknąć rogatki na przejeździe.

Przy nałożeniu się jazdy pociągów z przeciwnych kierunków lub jeździe wolniejszych pociągów towarowych, rogatki na przejeździe mogą być zamknięte trochę dłużej - wyjaśnia Zbigniew Wolny i dodaje, że w obsłudze przejazdów PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. stosuje konieczne procedury, które czasem mogą być odczuwalne i kłopotliwe dla kierowców, ale muszą zapewnić bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom ruchu.

Przejazd na Starołęce nie jest wyjątkiem. Do takich samych sytuacji dochodzi między innymi na przejeździe kolejowym na Junikowie, na Podolanach oraz w Suchym Lesie.

Michał Jurek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.