Aleksandra Gersz

Dlaczego lubimy rośliny? Zieleń upiększa, uspokaja, wycisza

Autorki „Projektu Rośliny” podkreślają, że wszystkiego o roślinach nauczyły się od podstaw Fot. facebook.com/projektrosliny/ Autorki „Projektu Rośliny” podkreślają, że wszystkiego o roślinach nauczyły się od podstaw
Aleksandra Gersz

Rośliny to żywe stworzenia, które mogą być naszymi przyjaciółmi prawie na miarę domowych zwierzaków, a oprócz tego upiększają wnętrze i uspokajają skołatane nerwy. O tym, że nie ma nic takiego jak ręka do kwiatów, przekonują Ola Sieńko i Weronika Muszkieta, autorki „Projektu Rośliny”.

Obecnie panuje olbrzymia moda na naturę, na rośliny. Powstaje coraz więcej „naturalnych” książek, a Instagram aż pęka w szwach od zdjęć domowych dżungli. Z czego to właściwie wynika?
Przez ostatnie lata był boom na minimalizm, sterylne i proste wnętrza. W modzie była perfekcja: wszystko, co ułożone, białe, czyste. Zaatakowała na też nas sztuczność, plastik, masowość, produkty z Chin na ogromną skalę. Ludzie się tym zachłysnęli, ale nagle się okazało, że brakuje im jakiejś nuty organiczności, natury. Stwierdzili, że tęsknią za czymś prawdziwym i żywym. Nastał więc powrót do natury, naturalnych składników i tego, co ekologiczne. Czyli do tego, co jest w nas pierwotne, bo jednak przez wieki byliśmy z naturą blisko i jeszcze niedawno uprawialiśmy sobie w ogródkach pomidorki [śmiech].

Co według Was jest takiego w roślinach, że otoczenie z nimi jest przyjemniejsze?
Przede wszystkim wygląd. Kwestia wizualna jest bardzo ważna, a roślin jest mnóstwo, do tego mają przeróżne kształty, formy, kolory. Podobnie jest z kwiatami - barw kwiatostanu jest naprawdę dużo. To cieszy oko. Ale oprócz tego patrzenie na zieleń uspokaja, bo kolor zielony ma właściwości uspokajające i kojące. Łapiemy wtedy dystans, możemy zanurzyć się we własnych myślach, odpoczywamy. To ucieczka od tego pędu dookoła, dzikiego biegu. Mamy ten kawałek swojej zieleni w domu i dzięki temu czujemy się tam, jak u siebie. To nasze miejsce, nasza oaza spokoju, w której się relaksujemy, do której wracamy po ciężkim dniu. Rośliny wyciszają. Czytałyśmy kiedyś o takim fajnym badaniu, w którym podzielono szpital na dwie części. W jednej z nich chorzy mieli widok przez okna na zieleń, a w drugiej na budynki. I okazało się, że ta pierwsza grupa trochę szybciej wracała do zdrowia niż ta druga. Już to pokazuje, że rośliny koją i uspokajają, przyspieszają nasz powrót do zdrowia, kiedy jesteśmy w złej kondycji.

Jak to się w ogóle stało, że zajęłyście się roślinami? To była nagła miłość czy chciałyście to robić od zawsze?
To była nagła miłość. Mamy zresztą taką teorię, że to było w nas od zawsze, ale uaktywniło się w momencie, w którym w naszym życiu zbiegło się dużo wydarzeń. Wszystko zaczęło się w ogrodzie botanicznym, o czym piszemy we wstępie do książki „Projekt rośliny”. Miałyśmy wtedy sporo zawirowań: ja [Ola] byłam wtedy przed wyborem studiów, Wera była po zawirowaniu miłosnym i to wszystko przelałyśmy na rośliny. Potem stwierdziłyśmy, że chcemy się tą naszą miłością do roślin podzielić, chcemy pokazać ludziom, że one żyją, że roślinami można się opiekować. To z jednej strony nic nowego, bo każdy ma rośliny, ale warto się temu dokładniej przyjrzeć, spojrzeć na to z drugiej strony. Zajęłyśmy się tym i to było dla nas bardzo naturalne. Nie myślałyśmy o roślinach jako o pracy czy biznesie, w ogóle tego nie traktowałyśmy w aspekcie biznesowym. To była nasza pasja, niektórzy wyszywają, a my chciałyśmy dzielić się roślinami. Ale okazało się, że jest duże zainteresowanie i pomyślałyśmy, że może warto zająć się tym na poważnie. Rzuciłyśmy nasze prace i tak powstał nasz projekt.

A potem przyszedł czas na własny sklep?
Tak. Najpierw był concept store, bo nie miałyśmy jeszcze tyle środków, żeby od razu móc założyć sklep. Zajęłyśmy się tematem z naszymi przyjaciółmi i dzieliliśmy wspólnie jedną przestrzeń, miałyśmy już rośliny na sprzedaż. Ale to był bardziej taki pop-up store. Czyli ten sklep niby był, ale nie tak tradycyjnie pod szyldem „Rośliny”. Ale już w zeszłym roku na początku grudnia udało nam się otworzyć swoje własne miejsce. Teraz głównie zajmujemy się aranżacjami zieleni, jeździmy do klientów, oglądamy ich przestrzenie, doradzamy gatunki, tworzymy instalacje roślinne. Zajęłyśmy się więc tematem roślin dość kompleksowo. Nie sprzedajemy tylko pojedynczych roślinek, jak to było na początku, ale teraz działamy, można tak powiedzieć, na dużą skalę. Chcemy dalej się rozwijać, poszerzać tę naszą „zajawkę” na zieleń, pokazywać, że zielenią można się otaczać. Uczymy jak dobierać prawidłowe gatunki, bo cały czas kładziemy nacisk na edukację. Chcemy pokazywać ludziom, że, owszem, roślinę każdy może mieć, ale wart dowiedzieć się czegoś o niej, zanim się ją kupi i przyniesie do domu. Jeśli chcemy ją trzymać w naszym mieszkaniu, zapewnijmy jej odpowiednie warunki. To więc taki mocny akcent edukacyjny z naszej strony.

Kim jest właściwie taki Wasz typowy klient? Kto zgłasza się do Was najczęściej z prośbą o taka zieloną aranżację?

Dowiedz się:

co jest takiego w roślinach, że otoczenie z nimi jest przyjemniejsze?

jakie rośliny są najlepsze dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z zielenią

Pozostało jeszcze 69% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Aleksandra Gersz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.