Dezubekizacja: "Tą ustawą odebrano nam wszystko"

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Joanna Labuda, Łukasz Cieśla

Dezubekizacja: "Tą ustawą odebrano nam wszystko"

Joanna Labuda, Łukasz Cieśla

Politycy PiS uważają, że wprowadzenie tzw. dezubekizacji to akt sprawiedliwości społecznej. Z kolei osoby zatrudnione w dawnych służbach mówią, że ustawa doprowadziła już do kilku samobójstw.

Zdaniem ministra Mariusza Błaszczaka dezubekizacja, czyli znaczne obniżenie emerytur funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa PRL, to „akt sprawiedliwości społecznej”. W środowisku osób zatrudnionych w PRL-owskich służbach mówi się z kolei o pierwszych samobójstwach. Pewne jest to, że wiele osób nie zgadza się z obniżką i zaliczeniem do grona współpracowników totalitarnego systemu.

Ustawa weszła w życie 1 października. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak przekonywał w mediach, że esbecja to był wybór drogi życiowej. Teraz dawni funkcjonariusze nie powinni więc lamentować, że obcina im się pieniądze i przywileje nabyte za służbę dla totalitarnego państwa. Według szacunków w całym kraju „zdezubekizowanych” zostało kilkadziesiąt tysięcy osób.

Sprawy potrwają latami

W samej Wielkopolsce wiele z nich zdecydowało się wejść na drogę odwoławczą. Część spraw prowadzą związki zawodowe współpracujące z poznańskimi prawnikami. Droga odwoławcza, jak wszystko wskazuje, będzie bardzo długa.

- Wprowadzona właśnie ustawa przewiduje łaskę dla niektórych osób. Warunkiem jest między innymi krótki staż pracy, ale nie zdefiniowano, ile to dni, miesięcy lub lat. Zapis jest więc uznaniowy

- podkreśla poznańska adwokat Magdalena Napierała.

Za „dezubekizację”w przeszłości wzięła się także Platforma Obywatelska. Ale tamta obniżka emerytur była niewielka.

- W 2009 roku TK badał zasadność obniżenia uposażeń funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL. Stwierdził, że można je zmniejszyć, ale nie w sposób drastyczny i upokarzający. Dlatego obniżka z czasów rządów PO była niewielka - wskazuje adw. Mariusz Paplaczyk, który również reprezentuje właśnie „zdezubekizowanych” dawnych pracowników PRL-owskich służb.

Oboje prawnicy podkreślają, że po wprowadzeniu obecnej ustawy wiele osób znalazło się w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Ich kancelaria reprezentuje na przykład byłą sekretarkę, która była zatrudniona w jednym z biur SB.

- Teraz dostanie na rękę 700 złotych renty na miesiąc, za to, że przez pewien czas była sekretarką w SB. Jest w trakcie terapii nowotworowej. Reprezentujemy też ponad 90-letniego pana, który w latach 50. uczył się w instytucji zaliczonej do aparatu bezpieczeństwa w PRL

- opowiadają prawnicy. - Ustawa ścina również świadczenia dla pracowników wydziałów łączności wykonujących pracę dla MO i SB. Osoby, które na przykład konserwowały telefony i sprzęt, także podlegają „dezubekizacji”. Mniejsze emerytury dostaną ponadto pływacy z milicyjnego klubu „Olimpia”, którzy mieli fikcyjne etaty np. w SB. Dla nikogo nie ma taryfy ulgowej - dodają poznańscy adwokaci.

Poznaj historię innych osób, które czują się pokrzywdzone przez nową ustawę, czytając ciąg dalszy artykułu.

Pozostało jeszcze 77% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Joanna Labuda, Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.