Czy wakacyjny romans ma szansę na to, by przetrwać?

Czytaj dalej
Fot. 123 RF
Magdalena Baranowska-Szczepańska

Czy wakacyjny romans ma szansę na to, by przetrwać?

Magdalena Baranowska-Szczepańska

Rozmawiamy z Magdą Sękowską, psycholożką i terapeutką par z Kliniki Uniwersytetu SWPS, o tym czy pary powinny jeździć na wakacje razem czy osobno i jakie konsekwencje może mieć wakacyjny romans.

Zauważyłam, że wiele małżeństw z kilkunastoletnim stażem decyduje się na spędzenie wakacji nie razem ale osobno. Kobiety wybierają towarzystwo kobiet i jadą np. na wczasy odchudzające czy do SPA , a mężczyźni wybierają męskie wyprawy w bliżej nieokreślonych kierunkach. To sprzyja wakacyjnym romansom, prawda?

To zależy, jaką funkcję w parach spełnia ten rodzaj spędzania wakacji. Dla jednych par może to być rodzaj autonomicznych działań, zawsze potrzebnych dla realizacji celów jednostkowych. Może to być rodzaj obopólnej zgody na to, by na chwilę pobyć oddzielnie i umożliwić sobie czas, który będzie dla nas przyjemny, ale nie będzie działać na szkodę związku. Czas dla każdego na tyle dobry, że powrót do wspólnego bycia może być uatrakcyjniony przez to, co nas w tym czasie wzmocni – realizacja pasji, wsparcie przyjaciół, wzmocnienie własnego poczucia wartości. To może być znaczący zasób dla związku.

Taka realizacja urlopu może być też efektem „ psychicznego rozmijania się” w związku. Może to być rodzaj decyzji: jeśli nie możemy niczego uzgodnić razem i jest nam trudno razem – to spędźmy czas oddzielnie. To oddzielnie jest więc reakcją na istniejące w związku napięcie, jest rozwiązaniem na chwilę, bo nie dotyka rozwiązania tego właściwego problemu. Wyjazd oddzielny każdego z partnerów może być pokazaniem – „mogę bez Ciebie”, „nie zależy mi na Tobie”, „dam sobie radę”. I tego typu przekonania mogą być „zaczepką” do otwarcia się na nowe kontakty, a więc tez na romans. W związku ważna jest więź, która łączy partnerów. Jeśli jest to silna więź, oparta na otwartości i zaufaniu, dająca obojgu siłę, dobre poczucie bycia razem – chwilowa oddzielność nie będzie pretekstem do żadnych zachowań działających na niekorzyść związku.

Przeczytałam kiedyś, że ludzie wplątują się w romans z różnych powodów. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz powiedział w jednym z wywiadów, że główną przyczyną jest oczywiście pożądanie, ale kolejną może być potrzeba dowartościowania się czy sprawdzenia, odwet, zemsta, ciekawość albo wdzięczność. Bez względu jednak na przyczynę atmosfera wakacji ułatwia tego typu kontakty, więc może małżeństwa i pary powinny jeździć na nie wspólnie?

Czy wakacyjny romans ma szansę na to, by przetrwać?
Pixabay

Wspólne wyjeżdżanie na wakacje ma być dla nas wypoczynkiem, przyjemnością. Dla niektórych par – nie jest tym. To, że para będzie razem nie zabezpieczy nieświadomych potrzeb partnerów, które nie są zaspokajane w związku. Znam wiele par, które wyjechały razem na wakacje, a jednak zdarzyły się romanse partnerów. Gdy jest w nas jakieś niezaspokojenie, brak, frustracja – to mamy w sobie „ otwarte drzwi”, aby to zaspokoić i czasami nieświadomie „ wyszukujemy” okazji i osób. Zauważamy, że przy jakiejś osobie się lepiej czujemy, dobrze nam się z nią rozmawia, jest nami zainteresowana – więc odpowiadamy wzmożona atencją, jesteśmy mili, tez zainteresowani…. Szukamy potwierdzenia siebie, a jak je znajdujemy, to czasami działamy jak „ w transie”. Idziemy za tym… Romanse nie dzieją się ze względu tylko na potrzeby seksualne – bo ktoś nas pociąga, jesteśmy zauroczeni i puszczają hamulce. Bardziej pociągające bywają te sytuacje, w których czujemy się dowartościowani, zauważeni, wysłuchani. Jeśli tego brakuje w związku, to znalezienie tego u innej osoby jest dla nas bardzo silnym wzmocnieniem.

Potrzeba bycia ważnym, potrzeba bliskości – te potrzeby nie maleją w trakcie naszego życia. Gdy nie są zaspokajane – to czujemy się brzydkimi osobami, czujemy się źle w swoim ciele, czujemy, że nie jest ważne, że jesteśmy i jacy jesteśmy. Jeśli więc w naszym życiu pojawia się ktoś, z kim w relacji możemy doświadczyć tego, co dla nas ważne, to wiele osób wyciąga rękę po ten owoc…

Bardzo często zdrada ma bardzo rożne podstawy – tak, jak powiedział profesor Starowicz. Możemy zdradzać z powodu złości do partnera, z powodu niskiego poczucia własnej wartości by tę wartość podbudować, z powodu zemsty na partnerze – by cierpiał, bo wcześniej my cierpieliśmy. Jeśli pojawia się zdrada – to często jest ona komunikatem na temat związku a nie tylko osoby zdradzającej.

Z drugiej strony są ludzie, którzy specjalnie jadą na wczasy osobno z takim cichym przyzwoleniem, że sobie poszaleją z kimś innym... Czy to zdrowy układ w związku? Są zdania, że w niektórych przypadkach ma to nawet...walor leczniczy dla znudzonych sobą małżeństw?

To wszystko zależy od tego, jaki związek ludzie tworzą. Na co się umawiają. Jakie tworzą granice związku. Nie da się w związku umówić na to jak będzie i na to, że to się spełni. Związek jest dynamicznym procesem, jest ciągłym przemienianiem i weryfikacją. To, co zadeklarujemy , możemy szybko odwołać, jak się stanie. Bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć naszych emocjonalnych reakcji . Nigdy nie wiemy, w jakim momencie zacznie nam zależeć na partnerze, a związek przestanie być wolny czy otwarty. Mam w swoim gabinecie wiele osób, które mówią „ nie wiem jak i kiedy – ale się zakochałam/ zakochałem i zaczęło mi zależeć na partnerze i wtedy myśl o tym, że spędzie czas z inna osobą doprowadzała mnie do szaleństwa”. A przecież wtedy, gdy się spotkali, to umawiali się na wolny związek bez zobowiązań.

Oczywiście jest też takie zjawisko wzmożonej atrakcyjności partnera, który zdradził – niektóre osoby reagują na to zmianą nawyków w obszarze seksu, zmieniają swój sposób ubierania się czy pokazywania swojego ciała, stają się bardziej otwarte na nowe sposoby bycia ze sobą. Ale przecież to samo możemy osiągnąć w ramach naszego związku – dbając o tworzenie go atrakcyjnym, dbając o wzajemną atrakcyjność.

Czy wakacyjny romans ma szansę na to, by przetrwać?
Pixabay

Nie ma niczego leczniczego we wprowadzaniu trzeciej osoby do związku – bo wtedy relacje stają się bardziej instrumentalne. Niestety zaufania nie da się naprawić , tak jak to się dzieje z samochodem. Nie ma części wymiennej na naruszone poczucie zawierzenia komuś. I nawet jak się umówimy na tzw. Luz, to nigdy nie przewidzimy, jak nam z tym będzie. Na szczęście człowiek jest jednością myśli, zachowań i emocji a nie maszyna, którą można zaprogramować. Na szczęście, choć czasami dla niektórych to powoduje ich nieszczęście.

Jak już się w wakacje "poszaleje" to lepiej jest mówić o tym mężowi/żonie czy zachować tę tajemnicę dla siebie na zawsze
To nie jest takie jednoznaczne. To kwestia wartości, to kwestia szacunku wobec siebie i partnera. To kwestia tego, czym dla ludzi są sytuacje typu „ wyszaleć się”. To kwestia tego, jak chcemy żyć.

Nie jest dobrze budować związek na niedomówieniach, zatajeniach, kłamstwach – by nie zranić partnera albo by zachować własny pozytywny wizerunek. Jeśli zależy nam na związku, partnerze – nie powinno dochodzić do takich sytuacji. Jeśli wybierzemy rozwiązanie – zdarzyło się i nie powiem, to może być zachętą do powtórzenia. Bo przecież nie wydało się i wszystko jest ok. Czasami nieujawnienie romansu skutkuje olbrzymim poczuciem winy – to jest też bardzo ciężka konsekwencja dla samego zdradzającego . Czasami ujawnienie romansu, który był nieistotny i się szybko skończył skutkuje rozwodem, rozejściem się – bo dla partnera oznaczało to koniec związku. Mamy bardzo różne doświadczenia życiowe, swoje historie, zaspokojone i niezaspokojone potrzeby. Różnym sytuacjom nadamy rożne znaczenia zgodnie z naszą mapa siebie i świata. Ale zostawiam już odpowiedź na to pytanie Czytelnikom. Ostatnio miałam w Krakowie wykład na ten temat i polowa sali była za tym, aby nie mówić partnerowi a druga połowa za tym, aby mówić.

Czy wakacyjny romans ma szansę na to, by przetrwać?
Każdy romans ma szansę, by przetrwać. Także wakacyjny. Ale musimy pamiętać, że wakacyjne romanse dzieją się w specyficznej scenerii – piękna pogoda, opalone ciało, atmosfera pobudzenia, piękne otoczenie, jesteśmy poza konwencją naszego codziennego życia. To jak przeżywanie jakiegoś święta – jest inaczej niż zwykle. Potem wracamy do naszej napiętej rzeczywistości . Dla niektórych będzie to powrót już z przekonaniem, że ich życie się zmieniło, że spotkali kogoś wyjątkowego. Kolejne dni poddadzą to twierdzenie weryfikacji. Dla innych powrót z wakacji będzie oznaczał zamknięcie tych wspaniałych doświadczeń w poczuciu, że to było na chwilę, że pod wpływem chwili i nic z tego nie będzie.

Po wakacjach mam wiele konsultacji z osobami, które przekroczyły granice zaufania w związku i mają problem, jak dalej być w związku. Na wspólnym wyjeździe ze znajomymi zaczęli romansować z żoną przyjaciela, albo ktoś spędzał cały czas z nowym kolegą poznanym na polu namiotowym, na które od lat jeździł z partnerem, albo okazało się, że w gronie znajomych jest mąż koleżanki, który potajemnie się kocha w żonie swojego przyjaciela. Wakacyjne romanse niejednokrotnie dotyczą nie tylko samych par, ale szerszego spektrum związków – przyjacielskich, koleżeńskich.

Jeśli przetrwają – to pewnie przyniosą konsekwencje w decyzjach życiowych. Jeśli nie … To też jest ważne, aby się zastanowić: dlaczego pozwoliłem/pozwoliłam sobie na romans. Co to mówi o moich potrzebach? Co to mówi o związku, w którym jestem? Czego szukam w byciu z druga osobą? Czego nie dostaję w swoim związku a co dostałem/dostałam w nowej relacji? Jakie jest dla mnie przesłanie z tego wakacyjnego doświadczenia. Cokolwiek robimy, robimy to z jakiegoś powodu. Nasz rozwój polega na tym, abyśmy z tych naszych „ robień”, zachowań wyciągali wnioski.

Magdalena Baranowska-Szczepańska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.