Czy czterolatek był przypalany papierosem?

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Gdesz
Jakub Czekała

Czy czterolatek był przypalany papierosem?

Jakub Czekała

Śledczy sprawdzają, czy czterolatek był przypalany papierosem. Chłopiec wraz z rodzeństwem trafił do rodziny zastępczej.

Gmina Miedzichowo to najmniejszy samorząd w powiecie nowotomyskim. Nic więc dziwnego, że wydarzenia z końcówki lutego, do których doszło w jednej z miejscowości, zszokowały lokalną społeczność. Fakty są takie, że w piątek, 24 lutego służby socjalne w asyście policji przeniosły tymczasowo do rodziny zastępczej trójkę małych dzieci. Powód? Podejrzenie znęcania się nad nimi.

Informacje od razu potwierdziła nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus:

- W przedszkolu przedszkolanka zauważyła, że 4-letni chłopczyk ma na ciele obrażenia, które wskazują, że mógł być przypalony papierosem. Nie wiem, ile jest tych śladów: jeden czy kilka. Wychowawczyni natychmiast zawiadomiła dyrektor placówki, a ta kierownika Ośrodka Pomocy Społecznej

- wyjaśnia nam rzecznik.

- Ustalono, że chłopiec mieszka z mamą i jej partnerem oraz dwójką rodzeństwa, a rodzina jest objęta opieką Ośrodka Pomocy Społecznej. W związku z tym, że istniało podejrzenie, iż któreś z opiekunów mogło dokonać tych obrażeń u chłopca, cała trójka dzieci na mocy postanowienia sądu niezwłocznie została umieszczona w rodzinie zastępczej - dodaje Magdalena Mazur-Prus.

Rzecznik tłumaczy, że dzieci zostały już przesłuchane przed sądem w obecności biegłego psychologa, przesłuchani w charakterze świadków zostali także sąsiedzi oraz matka dzieci.

- Zaznaczam, że postępowanie toczy się w sprawie, a nie przeciwko osobie. W tej chwili wszystkie aspekty tej sprawy sprawdzamy. Na ten moment nie udało nam się jeszcze zebrać takiego materiału, który pozwoliłby nam na przedstawienie zarzutów komukolwiek - powiedziała.

ZOBACZ TAKŻE
Pozwał własnych rodziców. Domaga się 200 tys. zł zadośćuczynienia za znęcanie:

Źródło: TVN24

Magdalena Mazur-Prus poinformowała nas również, że u rodzeństwa czterolatka, a więc u dzieci w wieku 5 i 9 lat nie stwierdzono żadnych obrażeń fizycznych. Zaś matka chłopca odpiera podejrzenia, by wobec niego doszło do celowego działania.

Więcej na tym etapie prokuratura ujawniać jednak - dla dobra prowadzonego postępowania - nie chce.

Prawdopodobnie prowadzący postępowanie prokuratorzy będą posiłkować się specjalistyczną wiedzą biegłego. Jak powiedziała „Głosowi” Magdalena Mazur-Prus, biegły będzie mógł określić zarówno rodzaj obrażeń, ale także określić mechanizm ich powstania, czyli jak one mogły powstać - czy np. celowo, czy przypadkowo.

Swoje postępowanie w tej sprawie wszczął również sąd. Joanna Ciesielska-Borowiec, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Poznaniu, powiedziała nam, że po zgłoszeniu od prokuratury sąd zdecydował o wszczęciu z urzędu postępowania dotyczącego władzy rodzicielskiej.

- Od 2005 roku w rodzinie tej był nadzór kuratora oraz asystenta rodziny. Sąd wszczął takie postępowanie i jednocześnie zlecił przeprowadzenia wywiadów na szeroką skalę

- wyjaśnia rzecznik.

Wójt gminy Miedzichowo, który jest również zwierzchnikiem dyrekcji Ośrodka Pomocy Społecznej, nie chciał na razie sprawy komentować. Śledczy dla dobra prowadzonego postępowania są ostrożni w przekazywaniu jakichkolwiek informacji.

Karolina Grynia z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Nowym Tomyślu mówi, że dzieci odbierano w gminie także w 2016 roku. Wówczas również było podejrzenie przemocy wobec dzieci. - Procedura postępowania w tego typu przypadkach jest natychmiastowa - mówi „Głosowi” Karolina Grynia.

- W momencie, gdy pracownik socjalny będąc w środowisku, stwierdza ewentualność przemocy fizycznej, psychicznej czy seksualnej lub zaniedbanie w stosunku do dzieci, to na miejsce natychmiast wzywana jest pomoc. Przyjeżdża wtedy policja i przedstawiciel instytucji ochrony zdrowia (lekarz, ratownik medyczny, pielęgniarka). Następnie przedstawiciele tych trzech organów (policji, ochrony zdrowia, PCPR lub OPS) na miejscu decydują o konieczności zabezpieczenia dzieci z uwagi na zagrożenia życia i zdrowia. Przedstawiciel instytucji ochrony zdrowia wystawia zaświadczenie o stanie zdrowia dziecka.

- Pracownicy instytucji zawsze informują rodziców lub opiekunów o możliwości złożenia zażalenia, które następnie mogą skierować do sądu - dodaje Karolina Grynia.

Jakub Czekała

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.