Cztery lata temu odszedł Franciszek Walicki - „ojciec polskiego rock’n’rolla”

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bolt
Marek Zaradniak

Cztery lata temu odszedł Franciszek Walicki - „ojciec polskiego rock’n’rolla”

Marek Zaradniak

W czwartek minęły cztery lata od śmierci Franciszka Walickiego, marynarza Marynarki Wojennej, publicysty, autora tekstów piosenek, animatora kultury, którego nazywa się ojcem polskiego rock’n’rolla.

Franciszek Walicki urodził się 20 lipca 1921 roku w Łodzi. Jeszcze przed II wojną światową ukończył Gimnazjum i Liceum im. Sułkowskich w Rydzynie koło Leszna i Państwową Szkołę Morską. Po wojnie, będąc w Marynarce Wojennej, redagował m.in. „Przegląd Morski” oraz współpracował z magazynem „Morze”. Po wystąpieniu z Marynarki Wojennej został dziennikarzem „Głosu Wybrzeża”. W 1959 zainteresował się zespołem Rhythm and Blues, który zadebiutował 24 marca w gdańskim klubie „Rudy kot”. Po jego rozwiązaniu 27 października 1959 współtworzył Czerwono-Czarnych. W 1962 roku związał się z Niebiesko-Czarnymi, dla których napisał 45 piosenek. Pierwszą była „Mamo nasza mamo”, a potem „Wiem, że nie wrócisz” i „Czy mnie jeszcze pamiętasz”.

W roku 1968 roku Franciszek Walicki najpierw współtworzył cykl prestiżowych koncertów „Musicorama” , a potem związał się z zespołem Breakout, z którym wyjechał do Holandii. W 1971 roku w Siemianowicach Śląskich odkrył zespół Silesian Blues Band, późniejszą grupę SBB.

W 1983 roku Walicki współorganizował Ogólnopolski Turniej Młodych Talentów, w którym sukces odniosły Azyl P. i Klaus Mittfoch. 7 czerwca 2004 w klubie „Rudy kot” otworzył wystawę ze swej kolekcji sprzętu i plakatów z tamtych lat.

Franciszek Walicki był autorem takich przebojów jak „Niedziela będzie dla nas” wykonywanego przez Wojciecha Kordę i Niebiesko Czarnych, „Gdybyś kochał hej!” śpiewanego przez grupę Breakout czy „Za daleko mieszkasz miły” Ady Rusowicz i Niebiesko-Czarnych.

Swoje wspomnienia spisał w książce „Szukaj, burz, buduj”. Teksty swoich niezapomnianych piosenek Franciszek Walicki pisał pod pseudonimem Jacek Grań. W jednym z wywiadów dla „Głosu Wielkopolskiego” powiedział mi, że wziął on się stąd, iż w czasie wojny przez trzy lata przebywał w obozie pracy pod Zakopanem. Roztaczał się stamtąd widok na Tatry. Grań to coś, co trzeba zdobywać. Taternik nieraz musi się sporo wysilić, aby dotrzeć na ten wymarzony szczyt.

„Szczerze mówiąc gdy obierałem ten pseudonim nie towarzyszyła mi żadna głębsza myśl. Dostrzegam ją dopiero po latach. Przede mną zawsze było coś do zdobycia. Zawsze bardziej interesowała mnie praca niż wynik choć i on był ważny. Jak pan mnie zna, doskonale pan wie, że gdy jeden zespół osiągnął apogeum ja już byłem przy kolejnym. Gdy Breakout zdobył popularność ja już byłem przy SBB. To zmuszało do pewnego wysiłku, po wykonaniu którego miało się satysfakcję jak ze zdobycia grani” - wspominał Franciszek Walicki. Zapytany o swoje ulubione piosenki powiedział: - Mam trzy. „Czy mnie jeszcze pamiętasz” była jeszcze prostą banalną piosenką śpiewaną przez Niemena. W wykonywanej przez Breakout „Na drugim brzegu tęczy” była już pewna myśl. Natomiast przebój SBB „Odlot” to już dojrzały utwór z czarno na białym widocznym przesłaniem.

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.