Chłopiec uprawiał dynie. Ktoś ukradł mu najlepsze okazy. Policja szuka sprawcy

Czytaj dalej
Fot. Ewelina Wójcik
Marta Żbikowska

Chłopiec uprawiał dynie. Ktoś ukradł mu najlepsze okazy. Policja szuka sprawcy

Marta Żbikowska

W uprawę dyń 12-letni Wojtek spod Szamotuł włożył całe swoje dziecięce serce. Rośliny odwdzięczyły się z nawiązką. Wyrosły piękne i dorodne. Największy, 40-kilogramowy okaz miał trafić na konkurs organizowany w gminie. Trudno opisać żal, rozczarowanie i rozpacz dziecka, gdy w dniu konkursu okazało się, że 30 największych dyń zostało ukradzionych.

Na dyniową zagrodę Wojtek przeznaczył kawałek pola rodziców. W maju posiał rośliny i zaczął się nimi opiekować. Przez całe wakacje doglądał uprawy, sam podlewał rośliny.

– Wojtek bardzo zaangażował się w pielęgnację tych dyń, był bardzo dumny, gdy udało mu się osiągnąć tak duże okazy

– mówi pani Dorota, ciocia chłopca. – Dowiedzieliśmy się, że w pobliskich Gąsawach organizowane jest święto dyni połączone z konkursem na największy okaz. Namówiliśmy Wojtka, żeby wziął w nim udział. Nie spodziewaliśmy się, że tak to się skończy.

Święto dyni w Gąsawach odbywało się w niedzielę, 16 września. Jeszcze w sobotę po godzinie 19, dynie były na polu. Gdy w niedzielę o godzinie 11.30 Wojtek z dziadkiem podjechali na pole, chłopiec oniemiał. Brakowało 30 największych okazów. W tym dyni, która miała wystartować w konkursie.

– Dorosły człowiek by załamał się w takiej sytuacji, a co dopiero dziecko

– mówi pani Dorota. – Tak mi było żal patrzeć na jego płacz, trudna była też nasza bezsilność.

Z żalu i bezsilności pani Dorota umieściła wpis na portalu społecznościowym przedstawiając całe zdarzenie. Reakcja internautów przerosła oczekiwania rodziny.

– Chcieliśmy tylko, żeby ktoś, kto ukradł te dynie wiedział, jaką krzywdę wyrządził dziecku – przyznaje pani Dorota. – Miałam też nadzieję, że może ktoś pomóc w namierzeniu sprawcy, być może któryś z sąsiadów zaobserwował jakiś większy samochód w okolicy, bo te dynie ważyły po 20 kilogramów, niektóre więcej.

W odpowiedzi na wpis pani Doroty, wiele osób zgłosiło chęć pomocy. Pieniądze ze sprzedaży dyń Wojtek chciał przeznaczyć na wycieczkę szkolną.

– Wojtek to bardzo pracowity chłopak, dobrze się uczy, jest sumienny, obowiązkowy – chwali go pani Dorota. – W tej całej historii z dyniami, nie chodzi nam o pieniądze, ale to jaką lekcję ma z tego zdarzenia Wojtek? Jaki obraz świata widzi? Kilka miesięcy jego pracy zostało w jednej chwili zniszczonych. Co on ma sobie pomyśleć? Że nie warto się wysilać, bo wszystko można sobie ukraść?

Wojtek bardzo przeżył stratę swojej uprawy. Zdarzenie nie pozostało bez wpływu na zdrowie chłopca.

Sprawą kradzieży dyń zainteresowała się szamotulska policja. – Zareagowaliśmy na informacje pojawiające się w internecie i skontaktowaliśmy się z poszkodowaną rodziną – mówi Sandra Chuda, oficer prasowy policji w Szamotułach. – Przyjęliśmy zgłoszenie o wykroczeniu i trwa poszukiwanie sprawcy.

Policja apeluje, aby każdy, kto posiada informacje istotne dla śledztwa, zgłosił się na komisariat policji w Szamotułach. Do kradzieży doszło w miejscowości Gaj Mały między godz. 19 w sobotę, a 11.30 w niedzielę.

Marta Żbikowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.