Brexit: Wielka Brytania żegna się z Unią Europejską, ale nie zamyka za sobą drzwi. Co dalej w Polsce i Europie?

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Anastazja Bezduszna

Brexit: Wielka Brytania żegna się z Unią Europejską, ale nie zamyka za sobą drzwi. Co dalej w Polsce i Europie?

Anastazja Bezduszna

Wejście do Unii Europejskiej nie jest łatwe, ale jak okazuje się - wyjście z niej jest nie mniej trudne i czasochłonne. Wielka Brytania, która od czasów Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej przestrzegała traktatów rzymskich i napędzała gospodarkę Europy, z dniem 31 stycznia przestała być członkiem UE.

Od soboty Unia Europejska oficjalnie składa się z 27 państw członkowskich. Wydawcy podręczników i encyklopedii już są przygotowani na dopisywanie erraty. Wielka Brytania zasłużyła na wyszczególnienie jako pierwsze państwo, które zdecydowało się opuścić Unię Europejską.

I chociaż referendum odbyło się w czerwcu 2016 roku, ani Zjednoczone Królestwo, ani Unia nie były przygotowane do rozstania. Władze państw europejskich wypowiadały się niejednoznacznie. A i sama procedura wyjścia ze wspólnoty była uzależniona od wielu czynników.

Najważniejszymi kwestiami były między innymi stosunki handlowe, świadczenie usług, wymiana danych. I problem jest nadal. Zgodnie z przyjętym 22 stycznia 2020 przez brytyjski parlament porozumieniu z UE o brexicie, z dniem 1 lutego rozpoczyna się okres przejściowy. Ma się ciągnąć 11 miesięcy aż do końca roku kalendarzowego. Co czeka Europę?

Brexit: Wielka Brytania żegna się z Unią Europejską, ale nie zamyka za sobą drzwi. Co dalej w Polsce i Europie?
Pixabay

Brexit nie twardy i nie miękki, czyli okres przejściowy

Jak zapowiada Ministerstwo Spraw Zagranicznych, okres przejściowy przewiduje utrzymanie obecnych relacji pomiędzy Unią Europejską a Zjednoczonym Królestwem na dotychczasowych warunkach. Innymi słowy - w tym czasie Wielka Brytania, co do zasady nadal będzie traktowana jak państwo członkowskie. Będzie nadal uczestniczyć w jednolitym rynku i unii celnej. Będzie wpłacać składkę do budżetu UE na dotychczasowych zasadach i korzystać ze wszystkich programów unijnych, które będą funkcjonowały do końca bieżącego roku, a przepływ pieniędzy w obie strony będzie odbywał się jeszcze przez kilka najbliższych lat.

Kilka kwestii jednak się zmieni. Między innymi to, że Wielka Brytania nie będzie miała reprezentacji w instytucjach UE, a co za tym idzie - przestaje mieć wpływ na decyzje i działania podejmowane w organach unijnych.

Między innymi nie będzie mieć własnych posłów w Parlamencie Europejskim. Posiedzenia Rady UE od 1 lutego odbywać się będą bez przedstawicieli Wielkiej Brytanii, tak jak i szczyty Rady Europejskiej.

Jak Polak bez królowej

Polacy mogą być obecnie spokojni, bo zwykli obywatele od jutro radykalnych zmian nie poczują. Będzie można polecieć do Londynu bez wizy i paszportu jak dotychczas.

Polacy, którzy przyjadą na Wyspy do końca 2020 roku, będą mogli mieszkać, pracować i uczyć się na obecnych zasadach. Jednak dla tych, którzy będą chcieli pozostać w Zjednoczonym Królestwie dłużej, rząd Wielkiej Brytanii przewidział procedurę nabywania nowego statusu pobytowego czyli tzw. settled lub presettled status.

Aplikować trzeba do końca czerwca 2021 roku. Procedura wydaje się być prosta - wystarczy wypełnić wniosek i dołączyć do niego dokument tożsamości wraz z dowodem miejsca zamieszkania na terytorium Wielkiej Brytanii.

Brexit: Wielka Brytania żegna się z Unią Europejską, ale nie zamyka za sobą drzwi. Co dalej w Polsce i Europie?
Pixabay

Polscy lekarze będą mogli nadał leczyć Brytyjczyków na Wyspach, a farmaceuta z UK ma prawo pracować w Polsce, jak i w każdym innym kraju Unii Europejskiej. Świadectwa i dyplomy uzyskane w Zjednoczonym Królestwie i w Polsce nadal będą wzajemnie uznawane. Do 31 grudnia 2020 roku. A potem?

„I tak się trudno rozstać”

Jak zapowiadają obie strony, negocjacje w sprawie umowy o wolnym handlu po zakończeniu okresu przejściowego, rozpocząć się mają już w lutym. Wielka Brytania obecnie zapowiada, że nie zamierza wydłużać okresu przejściowego. Jednocześnie dotychczasowe stanowisko rządu brytyjskiego wskazuje, że umowa o wolnym handlu to kierunek, w którym Brytyjczycy chcą zmierzać. Ale jak ostatecznie ułożą stosunki Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej dziś trudno przewidzieć.

- Jeżeli dojdzie do tak zwanego twardego Brexitu, czyli bez porozumienia, to wpływ na handel między Wielką Brytanią a UE może być znaczący. Moim zdaniem strony dojdą jednak do konsensusu, ponieważ w tym przypadku wymiana handlowa jest obopólnie korzystna

- mówi dr Wojciech Świder z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Ale zachodnie media piszą o panice. Wielkie zagraniczne (między innymi azjatyckie) firmy przenoszą swoje biura z Wysp do innych państw. Często takich, które z Unii donikąd się nie wybierają.

Brytyjczycy chowają funty pod materace i kupują żywność na zapas. Z tą ostatnią może być trudno, ponieważ więcej niż połowa warzyw i owoców na londyńskich targowiskach i w sklepach pochodziła właśnie z krajów Unii Europejskiej.

- Część przedsiębiorców z pewnością wstrzyma się z działaniami gospodarczymi właśnie przez niepewność dalszych warunków funkcjonowania - przewiduje ekonomista, ale przedstawia też inny możliwy scenariusz :

- Dobrym przykładem nieoczekiwanego wpływu na saldo handlowe może być walka Stanów Zjednoczonych i Chin. W roku 2018 cła miały być stopniowo zwiększane i taka była perspektywa. Jednocześnie, pod względem handlu, to był rekordowy rok eksportu Chin do USA. Wygenerowały one znaczną nadwyżkę handlową, ponieważ przedsiębiorcy przed planowanym wejściem ceł, sprzedawali na potęgę, spotykając się również z dużym popytem ze strony importerów - tłumaczy dr Wojciech Świder.

- W przypadku Wielkiej Brytanii też możemy obserwować podobny efekt. Paradoksalnie ta niepewność zmian, które mogą nastąpić w 2021 roku między UE i Wielką Brytanią, może przyspieszyć i napędzić wymianę handlową w 2020 roku

- podkreśla.

Wiosną konsultanci EY, międzynarodowej firmy, która zajmuje się m.in. audytem i doradztwem transakcyjnym, zapowiadali wielkie przeniesienie aktywów z Londynu do państw należących do Unii Europejskiej. Powodem oczywiście miało być wyjście Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. Londyn straci. A Polska?

- W 2017 roku do Polski napłynęło prawie 50 mld złotych, jako bezpośrednie inwestycje zagraniczne z Wielkiej Brytanii. To więcej, niż wydajemy na realizację rządowego programu 500+, włącznie z pierwszym dzieckiem. Ten napływ inwestycyjny przekłada się wprost na miejsca pracy i pomaga nam się rozwijać - komentuje Świder.

To źródło wyschnie. Wyrównać ten bilans mogą rodacy, którzy planują wrócić do Polski.

- Przez chaos z Brexitem wielu Polaków zdecydowało się wrócić do kraju. To uważam za pozytywną zmianę - mówi ekspert z Uniwersytetu Ekonomicznego.

- Polska ma negatywną strukturę demograficzną. Ten wyż demograficzny z lat osiemdziesiątych za 20 lat powoli będzie przechodził na emeryturę, a osób młodych będzie coraz mniej. Wtedy ZUS, który jest systemem solidarnościowym, inaczej mówiąc repartycyjnym, będzie miał jeszcze większy problem. Bo Polki rodzą dzieci. Ale w Anglii.

Anastazja Bezduszna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.