Arkadiusz Wiśniewski: „Wygrana Andrzeja Dudy może oznaczać powrót do PRL"

Czytaj dalej
Piotr Guzik

Arkadiusz Wiśniewski: „Wygrana Andrzeja Dudy może oznaczać powrót do PRL"

Piotr Guzik

- Nie chcę Polski, w której w zależności od sympatii politycznych komuś się coś daje, albo zabiera. Musimy być krajem wolnym od takich praktyk - mówi Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola, który w nadchodzących wyborach poparł Rafała Trzaskowskiego.

Pana obecność i słowa wygłoszone na sobotnim wiecu Rafała Trzaskowskiego nie spodobały się wielu osobom związanym z rządzącym obozem prawicy. Szczególnie stwierdzenie, że Polska powinna być reprezentowana przez osobę, która „nie staje przy biurku Trumpa jak kelner”.

Nie jestem tym zaskoczony. Trudno, żeby PiS chwaliło mnie za to, że popieram kandydata Koalicji Obywatelskiej.

Skąd to poparcie?

Powodów jest kilka. Podstawowy to taki, że obaj - Rafał Trzaskowski i ja - jesteśmy samorządowcami. Mamy świadomość, z jakimi problemami borykają się teraz samorządy oraz jakie wyzwania przed nimi stoją. Fantastycznie byłoby, gdyby ten, kto będzie zasiadał w pałacu prezydenckim przez najbliższych pięć lat, wiedział, że samorządy to nie są jakieś bezosobowe organizacje działające w oderwaniu od obywateli. Samorząd to są ludzie, konkretni mieszkańcy, którym winniśmy wspólnie nieść pomoc. Odbieranie czegoś samorządom, to tak naprawdę odbieranie mieszkańcom. Kolejny powód mojego poparcia dla kandydatury Rafała Trzaskowskiego to fakt, że negatywnie oceniam kadencję prezydenta Andrzeja Dudy.

Dlaczego?

Bo jest słaba. Trudno mi wymienić jakąś inicjatywę prezydenta. Owszem, w trwającej kampanii prezydent Andrzej Duda przedstawia się jako zaplecze rządu, ale gdzie są jego indywidualne pomysły? Pamiętam też, jak w 2015 roku Andrzej Duda obiecywał pomoc frankowiczom, której do tej pory się nie doczekali. Przede wszystkim jednak Andrzej Duda deklarował, że będzie prezydentem odważnym i gotowym wetować złe ustawy. Tymczasem jego kadencję cechował brak samodzielności i nie było widać, aby miał własne zdanie w kwestiach funkcjonowania państwa. Nie wspominając już o jego różnych wpadkach na forum międzynarodowym.

Czego pan ma dość w obecnej Polsce?

Chciałbym Polski lepszej, niż taka, jaką mamy w tej chwili. Polski solidarnej z różnymi grupami społecznymi. Polski otwartej i silnej, z poczuciem wspólnej tożsamości. Myślę, że te wartości w większym stopniu reprezentuje Rafał Trzaskowski, niż obecny prezydent RP.

Teraz władza dzieli społeczeństwo?

Przez cały czas pełnienia funkcji prezydenta miasta staram się służyć ludziom. Nie zawsze mogę im pomóc, ale zawsze mam na uwadze, że to ja jestem dla mieszkańców, a nie oni dla mnie. To ja mam spełniać oczekiwania ludzi i dbać, by żyło im się w Opolu coraz lepiej. Nie widzę tego u rządzących krajem. Odnoszę wrażenie, że to my jesteśmy dla tych, którzy są u sterów władzy w Polsce, że jak będziemy posłuszni swojemu panu, to on może coś nam zrzuci ze swojego stołu.

Pytałem o podziały, ponieważ w tej kampanii prawica mocno straszyła LGBT.

Tu nie chodzi tylko o kwestię mniejszości seksualnych. Na przestrzeni lat wykluczono z polityki codziennej szereg grup społecznych. Najpierw był wymiar sprawiedliwości, w którym podobno funkcjonuje jakaś kasta. Kiedy nauczyciele starali się o podwyżki niemal odmawiano im prawa do strajku. Potraktowano ich w sposób skandaliczny. Podobnie było z rodzicami dzieci niepełnosprawnych, którzy ubiegali się o większe wsparcie. Od pewnego czasu na celowniku są samorządy. Robi się z nas kolejną kastę do wycięcia.

Mówi pan, że władze centralne traktują obywateli z góry, bez wsłuchiwania się w ich głos. Ale w 2016 roku takie siłowe podejście cechowało zmianę granic Opola, za którą pan też był krytykowany.

Obok przeciwników zmiany granic nie brakowało osób, które popierały to rozwiązanie. Jasno pokazały to konsultacje, które przeprowadziliśmy w mieście. Zmiana granic odbyła się zgodnie z procedurami, które obowiązywały w Polsce przez lata i do dzisiaj nie uległy zmianie. Nie tylko my zmienialiśmy granice miasta, na tych samych zasadach od dłuższego czasu robił to również Rzeszów. Granice samorządów w Polsce zmieniano wiele razy. Przypomnijmy sobie reformy rządu Jerzego Buzka. Wtedy dochodziło do likwidacji całych województw i włączania ich do innych regionów, tworzono powiaty i przesuwano granice gmin, czy się to komuś podobało, czy nie. Gdyby patrzyć na to przez ten pryzmat, to zmiana granic Opola była niczym w porównaniu do tamtej reformy.

Dlaczego samorządy są solą w oku obozu prawicy?

Ponieważ są to podmioty niezależne. Do pełnienia funkcji prezydenta Opola wybrali mnie mieszkańcy, a nie działacze którejś z partii. Wobec tego czuję się zobowiązany wobec tych mieszkańców i ich oczekiwań, a nie polityków. Coraz częściej z PiS płyną jednak sygnały, że lepszy jest model scentralizowany. Tak było w PRL, kiedy wszystko podporządkowane było rządzącej partii.

Wygrana Andrzeja Dudy oznaczać będzie dalsze dokręcanie śruby samorządom?

Może być nawet tak, że kolejnych wyborów samorządowych nie będzie. Po akcji z wyborami pocztowymi, we wszystko już można uwierzyć. Prezydenta, burmistrza czy wójta wskazywać może wojewoda albo szef lokalnych struktur partyjnych. Myślę, że powrót do takiej sytuacji jest jak najbardziej realny. Widać po obecnych rządach, że chcą one podporządkować sobie każdą instytucję. Widoczne jest to już chociażby po tym, co się stało z Telewizją Polską. Ona już nawet nie próbuje udawać, że jest medium, które o czymś informuje. To kolejny organ partyjny.

Ale jednak współpracujecie przy festiwalu. Nie obawia się pan, że za te słowa kierownictwo TVP znów będzie chciało zabierać festiwal z Opola?

Festiwal to wielki dorobek polskiej kultury, przez lata wspólnie wypracowany przez Opole i TVP. Myślę, że już długo nikt nie będzie chciał go mieszać z polityką. Ostatnia awantura z radiową Trójką pokazuje jak się to kończy.

Co sprawiło, że zaczął pan teraz tak otwarcie krytykować obecny obóz władzy? Przecież na przestrzeni lat owocnie państwo współpracowaliście.

I cały czas jestem na tę współpracę otwarty. Nie mogę być jednak klakierem PiS. Wspólne projekty w mieście, nie mogą mi np. przesłonić błędów prezydenta Andrzeja Dudy. Natomiast to, że ktoś czyni mi wyrzuty z tej współpracy brzmi jak oczekiwanie, że powinienem być ośrodkiem opozycyjnym. Tak to jednak nie działa. Jestem prezydentem niezależnym. Pracuję na sukces miasta, moim partnerem w tych działaniach może być zarówno wojewoda czy minister, który jest z PiS, jak i marszałek, który jest szefem Platformy w regionie. Czasami ta współpraca układa się lepiej, czasami gorzej, jednak zawsze jej celem jest sukces Opola. Pięć lat temu popierałem kandydaturę prezydenta Bronisława Komorowskiego. Za to Platforma dziękowała mi potem określając mianem „pisowskiego aparatczyka”. Mógłbym z tego powodu chować urazę i nie popierać Rafała Trzaskowskiego. Ale tego nie robię, bo uważam, że dla dobra Polski powinien wygrać wybory prezydent Warszawy. Zawsze będę wspierał tych, którzy działają na rzecz naszego kraju.

Mówi pan wprost: „Będę głosował na Rafała Trzaskowskiego”. Nie obawia się pan, że przez to trudniej będzie miastu pozyskiwać dofinansowanie centralne do projektów?

Nie wykluczam tego. Ale właśnie dlatego pojawiłem się na wiecu kandydata KO. Nie chcę Polski, w której w zależności od sympatii politycznych komuś się coś daje, albo zabiera. Musimy być krajem wolnym od takich praktyk.

Jeśli wygra Rafał Trzaskowski, to będziemy mieli do czynienia z konfliktem pomiędzy pałacem prezydenckim a rządem. Nie obawia się pan, że skutkiem będzie paraliż państwa?

Władza absolutna deprawuje absolutnie. Dziś mamy monopol. Tymczasem ja wielbię Polskę demokratyczną. W niej najważniejszy jest consensus, znalezienie złotego środka, a nie narzucanie swojej woli. W ostatnich latach cierpieli już na tym sędziowie, nauczyciele, samorządowcy i mniejszości seksualne. Wkrótce ta lista może być poszerzona o kolejne grupy społeczne. Temu trzeba dać stanowczy odpór. Nie boję się odważnej postawy i innych do tego zachęcam.

Piotr Guzik

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.