Anna Lasota zadebiutowała płytą "Essence". Zobacz recenzję

Czytaj dalej
Fot. Adam Wojnar
Marek Zaradniak

Anna Lasota zadebiutowała płytą "Essence". Zobacz recenzję

Marek Zaradniak

Sopranistka Anna Lasota to jedna z najbardziej rozpoznawalnych solistek poznańskiego Teatru Muzycznego. Niedawno ukazał się jej pierwszy solowy album - „Essence” wydany przez wytwórnię RecArt.

„Essence” to pierwszy solowy album Anny Lasoty.
Archiwum Płyta "Essence" potwierdza, że Annie Lasocie bliskie są musical, muzyka filmowa jak i piosenka

Płyta "Essence" zawiera 10 utworów. Są wielkie przeboje z kręgu muzyki filmowej i musicalu, ale także jedna z najpiękniejszych piosenek polskich i jeden z najbardziej znanych tematów Astora Piazzolli. Do realizacji albumu artystka zaprosiła Con Affetto String Quartet a także pianistę Oskara Stabno i basistę Andrzeja Iwanowskiego.

Krążek otwiera znany m.in. z interpretacji Barbry Streisand wielki przebój Michela Legranda „Papa Can You Hear Me?”. Oszczędna aranżacja potęguje nastrój, a kwartet smyczkowy ciekawie prowadzi dialog z głosem solistki. W „Somewhere” z musicalu „West Side Story” warto zwrócić uwagę nie tylko na szorstki głos Lasoty, ale i na brzmienie fortepianu. W „So in Love” z musicalu „Kiss Me Kate” podobać się może nie tylko pełen ekspresji głos wokalistki, ale i improwizacja fortepianu.

Równie energetyczna jest interpretacja przeboju „Przetańczyć całą noc" z musicalu „My Fair Lady”. W pełnym dynamiki „Memory” z musicalu „Cats” warto zauważyć finałowe partie zarówno kwartetu smyczkowego, jak i fortepianu. Pewne uspokojenie przynosi aria Marii Magdaleny „Jak mam go pokochać” z rock opery „Jesus Christ Superstar”. Z kolei „You Rise Me Up” słuchałoby się lepiej, gdyby otwierając a utwór partia kwartetu była krótsza. W dalszej części warto zwrócić uwagę na dialog głosu z fortepianem. Interesujący dialog głosu z fortepianem słyszymy także w „Aldonzy” z musicalu „Człowiek z La Manchy”.

Niespodzianką płyty jest „Libertango” Piazzolli, będące wirtuozerskim popisem Oskara Stabno. Finał płyty to pełne ekspresji wykonanie jednej z najpiękniejszych piosenek polskich „Na deszczowe dni”. To potwierdzenie, że Anna Lasota znakomicie czuje się tak w utworach musicalowych czy filmowych, ale i w piosenkach. Jest po prostu artystką uniwersalną, a oszczędne, kameralne aranżacje sprawiają, że krążek ten ma niepowtarzalny klimat i chce się do niego wracać.

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.