Alfy budzą kontrowersje. Czy dadzą się polubić poznaniakom?

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Marta Danielewicz

Alfy budzą kontrowersje. Czy dadzą się polubić poznaniakom?

Marta Danielewicz

Do dziś wzbudzają wiele kontrowersji. Dla jednych to przykład modernistycznej zabudowy, dla drugich symbol komunistycznego reżimu. Bez wątpienia jednak Centralne Domy Towarowe, zwane potocznie Alfami, wpisały się w miejską tkankę i stanowią nieodłączny element zabudowy ul. św. Marcina.

Przez lata były przykładem jak brzydko może się zestarzeć miejska architektura. Zaniedbane, szare i brudne nie stanowiły wizytówki głównej ulicy Poznania ani całego miasta.

- Były głosy poznaniaków, którzy mówili: „Panie, zamiast zabrać się za remont Świętego Marcina, najlepiej przebudować Alfy”, a nawet by je zburzyć. Ludzie nie rozumieli, że te budynki nie należą do miasta, niektóre są po części państwowe, inne mają od kilku do kilkunastu właścicieli - mówi Mariusz Wiśniewski, wiceprezydent Poznania.

- Dla mojego pokolenia Alfy stanowiły nieodłączny element Poznania, od zawsze istniejący w mieście. Nie ulega jednak wątpliwości, że budynki przez lata uległy degradacji

- dodaje.

Najpierw jednak miasto ruszyło z przebudową ulicy. A za tym zmieniły się też... Alfy.

- Co prawda, nie wszystkie, ale mamy nadzieję, że zmieni się to w najbliższym czasie. Na skutek przebudowy Świętego Marcina zmobilizowaliśmy prywatnych inwestorów, by pochylili się nad Alfami i je odświeżyli - uzupełnia Mariusz Wiśniewski.

Rezygnacja z mieszczańskiego miasta

Dla miłośników modernizmu o wyburzeniu Alf nie może być mowy. Centralne Domy Towarowe, czyli pięć 12-kondygnacyjnych

Alfy budzą kontrowersje. Czy dadzą się polubić poznaniakom?
Łukasz Gdak

wysokościowców wybudowano w latach 1965-1972 wówczas przy ulicy Czerwonej Armii (dziś Święty Marcin). Budynki postawiono w konstrukcji żelbetowej, w poprzecznym układzie ścian uzupełnionych słupami, a ściany osłonowe wykonano w konstrukcji alumi-niowo-drewnianej. Pozwoliło to na dowolne projektowanie wnętrz, a usytuowanie biurowców jako obiektów wolno stojących dodatkowo zapewniało dobre oświetlenie wszystkich pomieszczeń. Kompleks zaprojektował poznański architekt Jerzy Liśniewicz.

- Alfy są przykładem modernizmu, zrealizowanego w ówczesnych komunistycznych realiach. Przez lata pełniły funkcje handlowo-usługowo-biurowe. W budynkach mieściły się m.in. (kolejno, od ul. Ratajczaka): Poznańska Spółdzielnia Spożywców (prowadząca tutaj Spółdzielczy Dom Handlowy „Alfa”), Dyrekcja Miejskiego Handlu Detalicznego (tzw. obiekt „Centrum”), Wojewódzki Związek Spółdzielni Pracy (Dom Usług), Biuro Projektów Budownictwa Miejskiego „Miastoprojekt” oraz przedsiębiorstwo Merazet - opowiada prof. Piotr Marciniak z Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej.

Zdaniem prof. Marciniaka dla rozwoju architektury i urbanistyki Poznania okres PRL był czasem wyjątkowym. Po zakończeniu drugiej wojny światowej, na skutek włączenia ziem zachodnich do terytorium Polski, w znacznym stopniu wzrosła ranga miasta jako stolicy regionu. Poznań stał się ponownie ważnym ośrodkiem administracyjnym i gospodarczym, a także naukowym i kulturalnym. Zwiększył się wyraźnie jego obszar i wzrosła liczba ludności. Powstały nowe budynki, zespoły i całe dzielnice miasta.

W dalszej części tekstu przeczytasz:

  • Gdzie miały powstać biurowce Beta i Gamma?
  • Skąd czerpano wzorce, przebudowując centrum Poznania?
  • Jakie są koncepcje przebudowy Alf?

 

Pozostało jeszcze 78% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Danielewicz

Zajmuję się głównie tematyką z zakresu ochrony środowiska, śledzę także rozwój lokalnego biznesu. Tropię afery toksyczne, bacznie obserwuję zmiany w świadomości i prawie dotyczące ochrony środowiska. Z kolei w biznesie podziwiam nowe rozwiązania technologiczne, kibicuję małym i dużym firmom, stosującym się do zasad CSR, piszę o prawach pracownika, a także o tych, którzy o nie walczą.
Prywatnie mam szczęście być właścicielką psa, który został interwencyjnie odebrany z pseudohodowli, lubię dobrą kuchnię, niskobudżetowe podróże po świecie, a także filmy animowane.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.