Aleksandra Domańska: Jestem normalną dziewczyną

Czytaj dalej
Paweł Gzyl

Aleksandra Domańska: Jestem normalną dziewczyną

Paweł Gzyl

Aleksandra Domańska niedawno wygrała “Azja Express” – a teraz ma ponad 200.000 fanów na Instagramie. Nam opowiada o swej roli w filmie “(Nie)znajomi”, który właśnie dziś trafia do kin i o tym, jak walczy z seksizmem w polskim kinie.

- Mówi się, że „(Nie)znajomi” to polska wersja słynnej włoskiej komedii „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Jak te dwa filmy mają się do siebie?

- Scenariusz „(Nie)znajomych” powstał na bazie włoskiego scenariusza i jest jego polską wersją. To oznacza, że punkt wyjścia mamy taki sam: kilkoro znajomych postanawia jednego wieczoru podczas wspólnego spotkania zagrać w grę, która polega na tym, że czytają na głos wszystkie sms-y, które dostają i dają na głośnik wszystkie przychodzące rozmowy. „(Nie)znajomych” odróżniają od „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” poruszane tematy, które są bliższe naszym polskim realiom, a i postaci różnią się od pierwowzorów. Nie jest to więc przełożenie jeden do jednego.

- Twoja bohaterka ma też na imię Ola i opisana jest jako „zwariowana optymistka, szczera, choć łatwowierna”. Jak blisko ci było do tej postaci?

- Mamy wiele wspólnych cech, chociażby te, które wymieniłeś w opisie. Jednak ja nie nazwałabym siebie łatwowierną, a trochę nieufną. Filmowa Ola jest mocno skoncentrowana na ezoteryce: interesuje się bioenergoterapią, postrzega świat w kategoriach dobrej i złej energii, dobrze zna się na astrologii, stawianie horoskopów i wróżenie jest dla niej bardzo ważne. Tymczasem ja nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, dopiero zaczęłam interesować się tą tematyką. Łączy nas też imię, ale to już przypadek.

- Kasia Smutniak, która zagrała w obu wersjach tego filmu, powiedziała, że producenci „(Nie)znajomych” dobrali aktorów charakterologicznie”. Twoim najbliższym partnerem w filmie jest - Michał Żurawski. Jak się czułaś z nim w parze?

- Fantastycznie. Z Michałem zdążyłam zakumplować się dużo wcześniej przy okazji „Volty” Juliusza Machulskiego. Michał grał tam mojego ochroniarza, więc dużo scen mieliśmy wspólnych. Bardzo się cieszyłam, że to właśnie on będzie grał chłopaka Oli. Michał stworzył świetną postać Czarka – taksówkarza reprezentującego typ macho, a razem nasze postacie prezentują uroczy i zabawny duet. Pracę na planie wspominam jako pełną śmiechu i wsparcia. Inspirowaliśmy się sobą nawzajem, w efekcie czego wytworzyła się niemal rodzinna atmosfera.

- Pracowałaś przy tym filmie z gwiazdami polskiego kina i teatru – Mają Ostaszewską i Tomaszem Kotem. Do tego z popularną we Włoszech Kasią Smutniak. To ciekawe doświadczenie dla młodej aktorki?

- Oczywiście byłam zaszczycona i bardzo podekscytowana możliwością pracy z takimi aktorami, ale jednak dla mnie człowiek to człowiek. To, że ktoś robi karierę we Włoszech, jest wspaniałe, ale nie traktowałam tego jako czegoś, co by mnie miało stresować. Wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy jesteśmy równi. Dlatego ja traktuję ludzi, których spotykam na swej drodze, jednakowo, bez względu na to, co kto osiągnął czy kim jest. Szłam więc na pierwszą próbę z otwartym sercem i wiedziałam, że spotkam się tam z człowiekiem, a nie z jakąś nadmuchaną przez media gwiazdą. Patrzenie na kogoś przez pryzmat jego sławy jest mi kompletnie obce. I rzeczywiście: już pierwsza próba pokazała, że moi bardziej doświadczeni koledzy i koleżanki na planie to normalni ludzie, którzy w ogóle się nie wywyższają, tak samo mają otwarte serca i tak samo zależy im, żeby praca przebiegała jak najlepiej na korzyść filmu. Dlatego wszyscy bardzo się zaprzyjaźniliśmy i był to piękny czas.

- Graliście wszyscy w jednym pomieszczeniu przez ponad miesiąc. Taka sytuacja sprzyjała temu, żeby nawiązały się między aktorami dobre relacje?

- Jedno ujęcie trwa zazwyczaj kilka minut – a potem trzeba przez kolejne kilkadziesiąt minut czekać na zmianę światła czy scenografii. Siedzieliśmy więc wszyscy przy stole i poruszaliśmy w rozmowach różne tematy. To pozwoliło nam zacieśnić wzajemne więzi.

- „(Nie)znajomi” to debiutancki film Tadeusza Śliwy. Jak sobie ten młody reżyser radził z wami na planie?

- Tadeusz jest prawdziwym dżentelmenem. Był świetnie przygotowany do pracy, ale nie zafiksowany na swoje pomysły, co sprawiało, że był również otwarty na dialog z aktorami, traktując ich jako takich samych twórców tego filmu jak on sam. Kiedy następowały jakieś zgrzyty na planie, potrafił sobie z tym poradzić w spokojny i kulturalny sposób. Wszystko było przygotowane na najwyższym poziomie – każdy pion naszej ekipy. Dlatego praca była niezwykle komfortowa.

- „(Nie)znajomi” to kolejna komedia w twoim dorobku. Jak to się stało, że odkryłaś u siebie talent do rozśmieszania innych?
- Szczerze powiedziawszy nie uważam, że jestem tylko komediową aktorką. Wierzę w swoje umiejętności – i uważam, że są różnorodne. Również dramatyczne. To, że na razie nie dostałam szansy, aby je pokazać, nie jest moim wyborem. Do tego nie do końca zgodziłabym się z tym, że „(Nie)znajomi” są komedią. Owszem – ten film ma świetne komediowe momenty, ale kiedy go obejrzałam, bardzo mnie on poruszył. Nie pamiętam czy płakałam na włoskiej wersji, bo to było jakieś dwa lata temu, ale ta nasza polska – przynajmniej w ostatniej części – wywołała u mnie wiele łez.

Kiedyś powiedziałaś, że to profesor Anna Seniuk nauczyła cię podczas studiów w warszawskiej akademii teatralnej jak gra się komedię. Na czym to polega?

- Tak się składa, że niedawno zagrałam w „(Nie)znajomych”, a teraz mierzę się z farsą w Teatrze Capitol. I rzeczywiście rady pani profesor bardzo się przydają. Cóż – po pierwsze jest ona ekspertką w tym temacie, a po drugie – ona zakorzeniła w nas mocne przekonanie, że komedię trzeba grać bardzo poważnie. Nie można robić min i puszczać oka do widza. Potrzebna jest też matematyczna precyzja, jeśli chodzi o rytm dialogów czy długość pauzy. Rzeczywiście sprawdza się w praktyce. Choć wcale nie jest łatwe.

Niedawno zagrałaś główną rolę w „Podatku od miłości”. To też komedia – ale romantyczna. Jak się odnalazłaś w tym dosyć konwencjonalnym gatunku?

Czytaj dalej, a dowiesz się:

  • Jak Aleksandra Domańska odnalazła się grając w komedii romantycznej
  • Jak wyglądała jej przygoda z programem "Azja Express"
Pozostało jeszcze 57% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.