Łukasz Cieśla

Afera mieszkaniowa: Prokuratura pomogła dwóm rodzinom z Poznania i Baranowa w odzyskaniu utraconych nieruchomości

W czerwcu 2011 r. doradca Mariusz T. został zatrzymany przez policję, sąd go aresztował. Obecnie doradca finansowy odpowiada z "wolnej stop Fot. Archiwum W czerwcu 2011 r. doradca Mariusz T. został zatrzymany przez policję, sąd go aresztował. Obecnie doradca finansowy odpowiada z "wolnej stopy".
Łukasz Cieśla

Proces karny za aferę mieszkaniową w Poznaniu, w której oskarżono m.in. doradcę Mariusza T. oraz notariusz Violettę D., wciąż toczy się w Sądzie Okręgowym. Ale niektórzy pokrzywdzeni, którzy stracili dach nad głową po zaciągnięciu pożyczek, na drodze cywilnej odzyskują nieruchomości. Prokuratura poinformowała, że pomogła dwóm takim rodzinom: z Poznania i Baranowa.

W aferze mieszkaniowej w Poznaniu oskarżono 40 osób. Miały działać na szkodę 249 pokrzywdzonych. Jak wskazuje prokuratura, ofiary najczęściej sądziły, że biorą pożyczkę pod zastaw mieszkania. Miały być wprowadzane w błąd, bo okazywało się, że sprzedawały swój dach nad głową nie dostając za mieszkania rynkowej wartości nieruchomości. Kwotę oszustw oszacowano na 44 mln złotych.

Więcej na ten temat: Afera mieszkaniowa: proces karny rozpoczął się w 2016 roku. Za czwartym podejściem

Główni oskarżeni to doradca finansowy Mariusz T. oraz poznańska notariusz Violetta D. Oboje usłyszeli łącznie 316 zarzutów. Zostali zatrzymani w 2011 roku. Do winy się nie przyznają, proces karny trwa. Nie wiadomo, kiedy zapadnie wyrok. Ale pokrzywdzeni nie muszą na rozstrzygnięcia w sprawie karnej. Niektórzy sami wystąpili na drogę cywilną i odzyskali utracone nieruchomości. Są też przypadki, w które na drodze cywilnej angażuje się prokuratura.

- Właśnie pomogliśmy dwóm takim rodzinom. Te osoby były niezaradne życiowo, miałyby problem, by samemu dochodzić sprawiedliwości. Był więc ważny interes społeczny, by prokuratura zaangażowała się w ich starania

- podkreśla prokurator Michał Smętkowski, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Pierwszy przypadek dotyczył rodziny z Baranowa w gminie Tarnowo Podgórne. Małżonkowie wzięli pożyczki, kilka tysięcy złotych. Jak podkreśla prokuratura, zostali namówieni przez dwóch oskarżonych do zawarcia umowy sprzedaży swojego domu. Sądzili, że taki dokument, jako zabezpieczenie, jest niezbędny do uzyskania przez nich pieniędzy. Własność domu miała do nich wrócić po oddaniu niewielkiego długu. Ale skończyło się na tym, że formalnie przestali być właścicielem domu, nie dostali ponadto kwoty pieniędzy wskazanej w akcie notarialnym. Ich dom, nad którym stracili kontrolę, kupiła potem kolejna osoba.

Czytaj także: Afera mieszkaniowa: szczegóły śledztwa i aktu oskrżenia przeciwko 40 osobom

W jaki sposób udało się odzyskać mieszkania? O tym dowiesz się w dalszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 43% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Łukasz Cieśla

Głównie piszę o sprawach kryminalnych, czasami o polityce. Ale chętnie podejmuję również inne, ciekawe i kontrowersyjne tematy.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.