Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Adam Z. wyszedł na wolność. Zabił czy nie udzielił pomocy?

Czytaj dalej
Fot. Adrian Wykrota
Joanna Labuda

Adam Z. wyszedł na wolność. Zabił czy nie udzielił pomocy?

Joanna Labuda

Oskarżony o zabójstwo Ewy Tylman wyszedł z aresztu. Ma dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Wszystko wskazuje za no, że Z. nie odpowie za zabójstwo, a jedynie za nieudzielenie pomocy.

Adam Z., oskarżony o zabójstwo Ewy Tylman wyszedł na wolność. Decyzję o zwolnieniu go z aresztu podjął poznański Sąd Okręgowy, który nie widzi przesłanek, by nadal stosować wobec niego najsurowszy środek zapobiegawczy.

Do tej pory odbyły się w tej sprawie zaledwie trzy rozprawy. To na nich sąd przeprowadził najistotniejsze dowody, które bezpośrednio dotyczą śmierci 26-latki z Konina. Chodzi o wyjaśnienia Adama Z., zeznania policjantów i innych świadków oraz zapisy eksperymentów procesowych. To oznacza, że materiał dowodowy, który według śledczych najbardziej obciąża oskarżonego, dla sądu okazał się niewystarczający. Co więcej, po zapoznaniu się z nim sąd zaczął wątpić, czy w ogóle doszło do zabójstwa.

- Po przeanalizowaniu tych dowodów sąd odszedł do wniosku, że czyn zarzucany w akcie oskarżenia, może ostatecznie zostać zakwalifikowany jako nieudzielenie pomocy

- powiedziała sędzia Magdalena Grzybek.

Piątkowy zwrot w sprawie

- Już wcześniej brałem pod uwagę zmianę kwalifikacji prawnej czynu, ale nie wykluczam także uniewinnienia. Chciałem wytłumaczyć, że w tym konkretnym stanie faktycznym nie ma dowodów, że Adam dopuścił się zarzucanego mu przestępstwa. Doczekałem się, że sąd to dostrzegł - i to już w piątek, a teraz to potwierdził - mówił mec. Ireneusz Adamczak, obrońca Adama Z.

Postanowienie sądu w sprawie Adama Z.

Faktycznie już w ubiegły piątek, tuż przed zakończeniem rozprawy sędzia uprzedziła strony procesu o możliwej zmianie kwalifikacji prawnej czynu. To tłumaczy także decyzję o zwolnieniu Z. z aresztu. Za zabójstwo oskarżonemu groziłoby nawet dożywocie, za nieudzielenie pomocy - maksymalnie trzy lata więzienia.

- W związku z tym według sądu obawa wymierzenia oskarżonemu surowej kary nie jest już tak realna, jak dotychczas - uzasadniła postanowienie sędzia Magdalena Grzybek.

Będą skarżyć decyzję

Z decyzją sądu nie zgadza się poznańska Prokuratura Okręgowa, która oskarżyła Adama Z. o to, że w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a następnie przeciągnął przez tereny nadwarciańskie i nieprzytomną wrzucił do wody. Na posiedzeniu sądu prokurator Magdalena Jarecka przekonywała, że nadal istnieje obawa, że Z. będzie mataczył, ponieważ nie przesłuchano jeszcze członków jego rodziny. Sąd się z tym nie zgodził.

- Jeszcze w czasie postępowania przygotowawczego prokurator sam udzielał rodzinie oskarżonego zgody na widzenie. Argument jest chybiony, ponieważ mieli oni ze sobą regularny kontakt

- tłumaczyła sędzia Magdalena Grzybek.

Śledczy nadal bronią swojego stanowiska, a poniedziałkowej decyzji sądu nie uznają za porażkę i będą się od niej odwoływać:

- Mamy do czynienia z postępowaniem toczącym się przed sądem, podczas którego prokurator jest tylko jedną ze stron procesu. To nie jest teatr. Liczymy się z różnymi ewentualnościami i również w tym przypadku nie traciliśmy z pola widzenia tego, że może zmienić się kwalifikacja prawna czynu, za którą ostatecznie zostanie skazany oskarżony. Mimo wszystko uważam, że na tym etapie postępowania taka decyzja jest przedwczesna - mówiła tuż po posiedzeniu sądu prok. Magdalena Mazur-Prus, rzecznika poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Według śledczych Adam Z. jest odpowiedzialny za zabójstwo Ewy Tylman i za taki czyn powinien zostać skazany.

- Do tej pory nikt nie złożył zeznań o odmiennej treści albo treści, która by wykluczała jakikolwiek element ustalonego przez nas stanu faktycznego. Uważamy, że są podstawy do tego, aby Adam Z. został skazany właśnie za zabójstwo

- mówiła prok. Magdalena Mazur-Prus.

Adam Z. opuścił poznański areszt śledczy w poniedziałek przed godziną 16. Przebywał w nim od grudnia 2015 roku. Przed bramą aresztu czekał na niego tłum dziennikarzy i gapiów.

- Ludzie są różni i myślę, że Adam zetknie się teraz z niechęcią. Żal mi Ewy Tylman. Młoda dziewczyna straciła życie w taki sposób. To ogromne nieszczęście. Ale jego też mi żal. Musi to teraz przeżyć

- powiedział mec. Ireneusz Adamczak, obrońca Adama Z.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Głosu Wielkopolskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Głosu Wielkopolskiego
  • codzienne e-wydanie Głosu Wielkopolskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Joanna Labuda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.