Kazimierz Turkiewicz

A może by tak partyjka brydża?

A może by tak partyjka brydża?                        Fot. 123 rf
Kazimierz Turkiewicz

Ponoć kto nie ma szczęścia w miłości, ten ma w kartach. Ale w brydżu nie szczęście jest najważniejsze. Brydż online zyskuje zwolenników, ale ma też przeciwników. Wśród nich Billa Gatesa, ikonę informatyki.

W latach trzydziestych XX wieku gra w brydża stała się rozrywką elit.

Pasji oddawali się ziemianie, lekarze, literaci. Również płeć piękna. „Pierwszej damie polskiej satyry”, Magdalenie Samozwaniec, zdarzało się przegrać niemałe sumki w zakopiańskiej restauracji Trzaski. Grywali tam też Makuszyński czy Szymanowski.

Piki jak byki, kiery jak ogiery

Przy stolikach było wesoło, zwłaszcza z racji powiedzonek w rodzaju : „Gra w kiery wyrabia dobre maniery”, „As na warcie - diabeł w karcie”, „Piki jak byki, kiery jak ogiery”. Teraz - za sprawą „bidding boxów”, czyli pudełek, z których w milczeniu wyciąga się kartoniki zastępujące słowne wypowiedzi - śmiechu jest mniej.

Pozostało jeszcze 72% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Kazimierz Turkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.